Matki nadużywają L4 na dzieci? 'Puszczałam dziecko z gilem do żłobka. Wolałam to niż komentarze' [HISTORIE]

Ojcowie z chorymi dziećmi zostają rzadko - potwierdza to raport ZUS. A matki? Kombinują jak mogą, aby... na L4 na dziecko chodzić jak najrzadziej. Boją się 'krzywych spojrzeń' i nie chcą stracić pracy.
1 Kiedy dziecko jest chore, matka nie bierze zwolnienia Kiedy dziecko jest chore, matka nie bierze zwolnienia fot: istockphoto

Matki nadużywają L4 na dzieci? "Puszczałam dziecko z gilem do żłobka. Wolałam to niż komentarze" [HISTORIE]

Ojcowie z chorymi dziećmi zostają rzadko - potwierdza to raport ZUS. A matki? Kombinują jak mogą, aby... na L4 na dziecko chodzić jak najrzadziej. Boją się 'krzywych spojrzeń' i nie chcą stracić pracy.

Sezon chorobowy w pełni. Dziecko dwa tygodnie w przedszkolu, dwa tygodnie chore w domu. W końcu, jak mówią pediatrzy, 8-12 przeziębień w roku to dla małego dziecka norma. Kiedy rodzice pracują, a dziecko nie nadaje się do przedszkola czy szkoły, ktoś musi zostać z nim w domu. Jeśli nie ma pod ręką chętnej do pomocy babci czy niani, rodzice muszą ustalić miedzy sobą, kto pracuje, a kto bierze zwolnienie.

Z raportu ZUS 'Absencja chorobowa w 2016 roku' dowiadujemy się, że w minionym roku ponad 80 proc. wszystkich dni chorobowych na dzieci wzięły matki. Ojcowie - niecałe 20 proc. To głównie na kobietach spoczywa opieka nad chorymi dziećmi, to one najczęściej tłumaczą się w pracy, dlaczego 'znowu' są na zwolnieniu.


fot: printscreen z roportu ZUS: Absencja chorobowa za rok 2016

Na fanpejdżu Edziecka poprosiliśmy Czytelniczki, aby napisały, czy zwolnienie na dziecko to dla ich pracodawcy problem. W komentarzach czytamy:

Usłyszałam od pracodawczyni, że jeżeli nie umiem pogodzić pracy i dziecka, to może warto z czegoś zrezygnować?
W zeszłym roku raz jeden wzięłam zwolnienie na dziecko. Po powrocie do pracy miałam takie słuchanie, że w pięty mi poszło.
Mąż zarabia dwa razy więcej, dlatego to ja zawsze biorę zwolnienia. Na szczęście w mojej firmie to naturalne i akceptowane, że pracownik bierze zwolnienie na opiekę nad chorym dzieckiem, to nasze pełne prawo.
Syn ma 12 lat. Jak zachoruje, siedzi w domu sam, a ja cały czas zastanawiam się, czy zażył lekarstwa, czy zjadł śniadanie, obiad, czy przypadkiem komuś nie otworzy drzwi.
W zeszłym roku córka miała ospę, przy której bardzo cierpiała, zostali z nią dziadkowie. Jestem nauczycielką, widzę jak pracodawca patrzy na zwolnienie. Nie mogę sobie pozwolić na utratę pracy.
Ani razu nie byłam na L4 na dziecko. Kosztuje mnie to stan przedzawałowy.

Porozmawialiśmy z kilkoma matkami o tym, jak rozwiązują sprawę opieki nad chorymi dziećmi. Każda z naszych rozmówczyń korzysta ze zwolnień na dziecko rzadko, tylko w ostateczności. Mając chore dzieci dogadują się z pracodawcą i pracują z domu, w innym wymiarze godzin, ale wykonują swoją zawodową pracę.

L4 na dziecko biorą, kiedy dziecko jest bardzo chore lub kiedy nie ma babci lub niani do pomocy. Nieodpłatna pomoc babć przy chorych dzieciach to olbrzymie udogodnienie i dla pracujących mam, i dla pracodawców, którzy nie muszą nikogo szukać na zastępstwo. Jak pogodzić chorobę dziecka i pracę, i nie iść na L4?

Przeczytajcie historie różnych polskich rodzin >>>

Zapisz

2 Kiedy dzieci są chore zajmują się nimi babcie Kiedy dzieci są chore zajmują się nimi babcie fot: istockphoto

Katarzyna, mama 3-letniej Anny: teściowa zajmuje się moim chorym dzieckiem, pewnie wyjdzie ze trzy miesiące w roku

W firmie, w której teraz pracuję, jestem zatrudniona od 4,5 roku. Początkowo byłam na śmieciówce, a obecnie od 1,5 roku jestem na umowie o pracę na czas określony. Jestem  pracownikiem umysłowym.

W tym roku kalendarzowym wzięłam dwa dni zwolnienia na dziecko, córka ma 3 lata. Przeznaczyłam je na pójście z dzieckiem na wizytę do lekarza specjalisty. Raz byłyśmy na badaniu ortopedycznym, a raz pojechałyśmy na badanie serca. Nie mamy z mężem samochodu, więc taka wyprawa nieco trwa, a jeszcze trzeba odczekać na swoją kolej w przychodni.

Mąż nigdy nie był na zwolnieniu na córkę, w razie potrzeby może pracować z domu. Akurat w wymienionych przeze mnie przypadkach nie mógł wybrać się z dzieckiem do lekarza, ponieważ miał w tych dniach spotkania biznesowe. Zresztą to ja w naszej rodzinie chodzę z dzieckiem do lekarza.  

Mam o tyle komfortową sytuację, że w razie potrzeby mogę poprosić teściową o pomoc. W przeszłości to ona zazwyczaj opiekowała się moim chorym dzieckiem. Jeśli ona z jakichś powodów nie może się zająć naszą córką, bo np. sama jest chora, czy też ma wizytę u lekarza itp., a mój mąż również nie ma takiej możliwości, ja pracuję z domu i opiekuję się dzieckiem.

Córka poszła w zeszłym roku po raz pierwszy do przedszkola, przez długi czas chorowała, jak to zwykle bywa w takich przypadkach. W związku z tymi chorobami teściowa zajmowała się nią, kiedy nie chodziła do przedszkola. Łącznie przez cały rok szkolny zebrałoby się pewnie trzy pełne miesiące takiej opieki w domu, a może i więcej. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że musiałabym na każde przeziębienie córki brać zwolnienie.

3 Urlop na dziecko jest przeznaczony nie tylko dla tych, których dzieci zaziębiły się w przedszkolu. Urlop na dziecko jest przeznaczony nie tylko dla tych, których dzieci zaziębiły się w przedszkolu. iStockPhoto

Iza, mama trzylatki: Jeżeli nie umiem pogodzić pracy i dziecka, to może warto z czegoś zrezygnować?

Kiedy posłałam córkę do żłobka we wrześniu i wróciłam do pracy, na zwolnieniu w powodu zachorowań dziecka byłam ponad cztery razy, licząc do grudnia włącznie. Słyszałam wtedy od pracodowczyni, ze jeżeli nie umiem pogodzić pracy i dziecka, to może warto z czegoś zrezygnować?

Gdy dopadały córkę w nocy biegunka i gorączka, i informowałam kierowniczkę, że następnego dnia nie pojawię się w pracy, wówczas słyszałam, że mogłam to przewidzieć. Chciałabym umieć przewidywać takie rzeczy, serio! Nigdy nie czułam, że nadużywam zwolnień, wręcz przeciwnie. Puszczałam dziecko do żłobka z gilem mimo że bardzo łatwo od zwykłego przeziębienia przechodziła do zapalenia oskrzeli. Miałam gigantyczne wyrzuty sumienia. Ale stres związany z tym, że stracę pracę lub narażę się znów na głupie komentarze kierowniczki, był duszący.

4 Najpierw chorują dzieci, potem rodzice Najpierw chorują dzieci, potem rodzice fot: istockphoto

Magda, mama 3-latka: Może i nadużywam opieki na dziecko, ale co mam zrobić? Zaprowadzać chore dziecko do żłobka, żeby zarażało inne dzieci?

Jestem z Poznania. Opiekę na dziecko biorę średnio co drugi, trzeci miesiąc. Moje dziecko choruje, po czym niestety zaczynam chorować i ja. Przez to średnio siedzę 2-3 tyg. w domu na L4.

Oczywiście w pracy patrzą na mnie krzywo, że nie chce mi się pracować, a choroba to tylko wymówka. Nie chciałabym, żeby dziecko tyle chorowało, ale niestety ma słabą odporność, tak jak ja. Jak już jest duży hałas i nagonka w pracy, to opiekę bierze mąż, ale nasz syn, jak jest chory, to najważniejsza jest mama i nawet leków nie chce brać od taty, nie mówiąc już o przeraźliwym płaczu i dopytywaniu się co 30 min. 'gdzie jest mama?'.

Może i nadużywam opieki na dziecko, ale co mam zrobić? Zaprowadzać chore dziecko do żłobka, żeby zarażało inne dzieci? Wiem, że tak robi większość rodziców. W tym miejscu chciałabym zaapelować do wszystkich rodziców zaprowadzających swoje pociechy do przedszkoli i żłobków z kaszlem tak ciężkim, że dziecko prawie płuca wypluwa i smarkami do pasa. Pomyślcie, czy wy chcielibyście wychodzić z domu w takim stanie, postawcie się na miejscu dzieci.

Powinno cię również zainteresować: 'Zbijają gorączkę, nie odbierają telefonu. Jak rodzice przemycają chore dzieci do przedszkola i czym to grozi? [KOMENTARZ PEDIATRY]'

chore dziecko
grafika: Marta Kondrusik

Zapisz

5 Przeziębienie - co działa, a co można sobie darować? Przeziębienie - co działa, a co można sobie darować? Fot. Shutterstock

Magdalena, mama 8-latka i 3-latki: Ani razu nie byłam na zwolnieniu na dziecko

Jestem dziennikarką, mam umowę o pracę od 6 lat. Do tej pory ani razu nie byłam na zwolnieniu na dziecko. Od stycznia młodsze dziecko było chore pięć razy, za każdym razem po około siedem dni. Kiedy córka jest chora, zostaje z nią niania. Nie jest w pełnym wymiarze - odbiera dziecko około 16.00 i jest z nią do 17:30. W sytuacjach awaryjnych - właśnie w przypadku choroby - możemy na nią liczyć. Mój maż także nigdy nie był na zwolnieniu na dziecko.

Mamy to szczęście, że nasze starsze dziecko, odkąd skończyło przedszkole (czyli od trzech lat), w ogóle nie choruje. A jeśli już, to są to krótkie 'grypy żołądkowe' i to zazwyczaj zaczynają się w piątek po szkole, a w niedzielę przed południem kończą.

Kiedy jestem z dzieckiem u lekarza, pediatra zawsze pyta, czy potrzebuję zwolnienie - odmawiam.

6 'Mamo, nudzę się'. Co robić z dziećmi w jesienne i zimowe wieczory? 'Mamo, nudzę się'. Co robić z dziećmi w jesienne i zimowe wieczory? fot: jb

Marzena, mama dwójki przedszkolaków: Jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że kiedy dzieci chorują, możemy z mężem pracować z domu

Mam umowę o pracę, w firmie pracuję 10 lat, ale w różnych jej działach. Do ostatniego działu przyszłam po urlopie macierzyńskim, tj. dwa lata temu. W tym roku nie byłam na zwolnieniu. Jeśli mam sytuację kryzysową, wówczas pracuję z domu, całe szczęście mam taką możliwość. Na zwolnieniu byłam raz, gdy córka wylądowała w szpitalu z obturacyjnym zapaleniem płuc. Nie myślałam wtedy o pracy.

Jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że możemy z mężem pracować z domu, czy też pracować krócej i np. wymieniać się opieką. Nie jest tak, że tylko jedno z nas ma 'obowiązek' być w domu, jeśli dziecko zachoruje. Wymieniamy się, wiele zależy od tego, co dzieje się w pracy, czasem jedno z nas po prostu musi być na miejscu. Kiedy pracuję z domu, staram się sumiennie wykonywać swoją pracę, wszystko jest zrobione tak, jak należy, a to jest najważniejsze. Pracuję głównie wtedy, kiedy dzieci śpią.

Nie dalibyśmy sobie jednak rady bez pomocy babci. Całe szczęście mieszkamy w tym samym mieście i gdy trzeba zostać z dziećmi dłużej, wszystko udaje się płynnie zorganizować. Babcia ma też swoje służbowe zobowiązania, ale całe szczęście ma elastyczne godziny pracy, więc jakoś nam się udaje. 

W sezonie jesienno-zimowym, czyli tzw. sezonie chorobowym, dzieci chorują częściej niż latem. Kiedy dłużej nie chodzą do przedszkola, zajmuje się nimi babcia. Czasem jest to pół na pół - dzieci są z babcią do godz. 15.00, później są ze mną lub z mężem. Często zostawiamy dzieci w domu już na samym początku infekcji, dzięki czemu udaje się zatrzymać chorobę i zdarza się, że 2-3 dni w domu wystarczą.

7

Dorota z Warszawy, mama chorego na astmę chłopca: We wrześniu trzy tyg. chorował, jeden tydz. był w przedszkolu

Mój syn od drugiego roku życia ma stwierdzoną astmę oskrzelową na tle alergicznym. Poszedł do przedszkola, gdy miał trzy latka. We wrześniu chorował trzy tygodnie i jeden tydzień chodził do przedszkola, tak jest aż do marca. Gdyby nie pomoc babci, zabrakłoby mi opieki na dziecko, bo przysługuje tylko 60 dni w roku.

Gdy zapytałam się w kadrach, co się stanie, gdy przekroczę 60 dni opieki na dziecko, usłyszałam, że pracodawca może mnie zwolnić z pracy. Nigdy ze strony koleżanek czy kolegów nie słyszałam docinków, nawet kierowniczka była wyrozumiała, może dlatego, że sama miała chorego syna.

8 Kiedy dzieci są chore, tata pracuje w domu Kiedy dzieci są chore, tata pracuje w domu fot: istockphoto

Katarzyna, mama 12-latka i 7-latki: Nigdy nie miałam problemu, aby poprosić o zwolnienie na dziecko

Od 18 lat pracuję w tej samem firmie, od początku na umowę o pracę. W tym roku ani razu nie brałam zwolnienia na dziecko. Mój maż też nie. Ma możliwość pracy z domu i w razie potrzeby z tego korzysta. To wygodne. 12-letni syn i 7-letnia córka nie potrzebują już atencji rodzica non stop, kiedy chorują w domu. Można przy nich spokojnie pracować, zajmują się sobą sami, mają swoje zainteresowania. Ja również w razie potrzeby mogę popracować z domu.

Kiedy dzieci były młodsze i naprawdę dużo chorowały wspierała nas moja mama. W tym roku były to może 2-3 tygodnie (od stycznia, na dwójkę). Dzieciaki są już duże i nie chorują tak często, jak wcześniej.

Ze zwolnień korzystałam jedynie jak dzieciaki były bardzo małe albo bardzo chore. Nigdy nie miałam też problemu z tym, aby poprosić o zwolnienie na dziecko, chociaż lekarze nie wypisują tych zwolnień chętnie.

Mam jednak problem z proszeniem o zwolnienie na siebie. Jest to szczególnie krępujące, kiedy jestem naprawdę bardzo chora i na prośbę o L4 lekarz wymownie unosi brwi...

9 Astma u dziecka Astma u dziecka fot: istockphoto

Martyna, mama 6-latki i 3-latka: Pracuję na umowę o dzieło, dzięki temu mogę być z chorym synem

Nie mam umowy o pracę i to na własne życzenie. Kiedy syn miał rok, wróciłam do pracy, ale doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że mogę być częściej na zwolnieniu niż w pracy. I tak też było. Syn ma astmę, bardzo dużo chorował, jak był młodszy. Nie chciałam, aby w czasie jego choroby zajmowała się nim niania, sama chciałam być z dzieckiem. Ale w takiej sytuacji zawsze jest coś za coś. Pracuję na umowę o dzieło, ale dzięki temu nie muszę przed nikim się tłumaczyć z liczby dni, które poświęcam na opiekę nad chorymi dziećmi.

Chociaż w tym roku - odpukać - córka i syn od początku września nie opuścili ani jednego dnia w przedszkolu. Jak dla mnie to cud.

10 Kiedy z dzieckiem do lekarza? Kiedy z dzieckiem do lekarza? fot: Joanna Biszewska

Zwolnienie lekarskie: komu przysługuja i ile dni w roku?

Jeśli zachodzi konieczność osobistego sprawowania opieki nad chorym członkiem rodziny, pediatra może wystawić zwolnienie lekarskie (popularne L4) dla jednego z rodziców. Prawo do otrzymania zwolnienia przysługuje obojgu pracującym rodzicom. Na jego mocy otrzymują wtedy zasiłek opiekuńczy w czasie gdy przebywają na zwolnieniu. W przypadku takiego rozwiązania limit dni do wykorzystania jest znacznie wyższy niż dwa dni na opiekę. Rodzice dzieci do 14. roku życia mogą pozostawać na zasiłku opiekuńczym przez 60 dni w ciągu roku kalendarzowego.

Opiekunowie starszych dzieci mogą korzystać z tego przywileju przez 14 dni w roku kalendarzowym. Limit dni jest niezależny od liczby posiadanych dzieci.

Zwolnienie lekarskie na sprawowanie opieki nad chorym dzieckiem jest bardzo wygodnym rozwiązaniem, ma jednak negatywne konsekwencje finansowe. Otrzymywany zasiłek opiekuńczy stanowi 80% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia pracownika.

Więcej na temat opieki nad chorym dzieckiem czytaj w tekście 'Chore dziecko - jakie możliwości opieki ma nad nim rodzic?'

Komentarze (47)
Matki nadużywają L4 na dzieci? 'Puszczałam dziecko z gilem do żłobka. Wolałam to niż komentarze' [HISTORIE]
Zaloguj się
  • komentarzmoj

    Oceniono 53 razy 29

    'Syn ma 12 lat. Jak zachoruje, siedzi w domu sam, a ja cały czas zastanawiam się, czy zażył lekarstwa, czy zjadł śniadanie, obiad, czy przypadkiem komuś nie otworzy drzwi.'

    I tak do 18-ki czy do emerytury nawet?

  • e.olsen

    Oceniono 37 razy 27

    > Matki nadużywają L4 na chore dzieci?

    Co to za kretyński tytuł? Jak dziecko jest chore to L4 jest prawem i po co to mowa o nadużywaniu?

  • marsyl86

    Oceniono 15 razy 13

    W ostatnim roku raz byłam na zwolnieniu na dziecko i od szefa usłyszałam że "to nie czasy kiedy można chodzić na zwolnienie na dziecko". Każdej koleżance wypomina i wylicza ile razy w roku brały L4 na opiekę. Kiedy syn (3,5 roku) się rozchoruje czyli ma gorączkę lub wymiotuje albo paskudny zielony katar i mocno kaszle i wypada to w tygodniu to zostaje na dzień czy dwa z tatą w domu, potem z sąsiadką na jeden dzień i jak dotrwamy do piątku wieziemy małego 200 km do dziadków. Zostaje tydzień i w następny weekend przywozimy. Czasem zdarza się że teściowa przyjedzie w tygodniu ale tak było 2 razy za ostatni rok, bo jeszcze pracuje na pół etatu. Dobrze że teść jest na emeryturze. Zaznaczę że syn zaczął przedszkole.
    W pracy krzywo patrzą jak potrzebne L4 na dziecko a w przedszkolu zabiliby wzrokiem że dziecko z katarem chodzi. A co ja mam zrobić? Musiałabym z pracy zrezygnować. Na drugie dziecko nie zdecyduję się bo jak po roku macierzyńskiego posłałabym je do żłobka to co dwa tygodnie musiałabym z nim w domu siedzieć. Zwolnili by mnie bo obecnie w filii firmy jestem sama. Jak nie przyjdę to nie otworze a o zastępstwie mogę marzyć.

  • katarzyna winiarska

    Oceniono 21 razy 13

    Ja jestem nauczycielką i moja córka chodzi do żłobka więc niestety zaczyna chorować 😔 jak się rozchorowala to raz na zwolnieniu był mąż A teraz ja musiałam pójść i niestety w pracy mało co nie zostałam zlinczowana przez koleżanki z pracy które też mają dzieci 😢 bardzo to smutne ze matką nie może zająć się własnym dzieckiem w czasie choroby wtedy jak dziecko najbardziej tego potrzebuje.....

  • efania

    Oceniono 14 razy 12

    właśnie mam chore dziecko i od dwóch tygodni wyginam się w chińskie S, żeby pogodzić opiekę nad nim z pracą. L4 nie mogę wziąć, bo mam za dużo pracy. Może odpiórkajcie się od matek, co? Wysyłają chore dziecko do przedszkola – źle, bierze L4 – jeszcze gorzej. Jakie wyjście w tym porąbanym kraju? Chyba nie mieć dzieci...

  • wloczykijas

    Oceniono 16 razy 12

    Rzeczywistość jest taka, że dla większości polskich pracodawców L4 - najlepiej, aby w ogóle nie istniało. Jeśli ktoś chodzi na L4 to w oczach większości pracodawców już "nadużywa". Najlepiej, aby pracownicy mieszkali w pracy, stąd nierejestrowane często nadgodziny, nadinterpretacje prawa, że pół godziny powyżej normowanego czasu pracy (zwykle 8 godzin, co wynika z Kodeksu Pracy) to jeszcze nie są nadgodziny, takie ustalanie czasu pracy, aby pracownicy najlepiej wcześniej przyszli i później wszyli etc. W efekcie pracownicy często chodzą do pracy chorzy albo są przemęczeni. Niejednokrotnie samo dostanie się do lekarza, kiedy ktoś jest chory, nastręcza wielu trudności, z uwagi na to, że wiele przychodni kończy pracę np. o 16:00 czy 16:30, tak że wielu pacjentów nie zdąży nawet do nich w tym czasie dojechać.

  • Mika Grabiec

    Oceniono 11 razy 11

    Corka miala 3 migdał w żłobku dużo chorowala przez zwolnienia l4 stracilam prace. Babcia mojej corki jak i dziadek nadal pracuja. Pomoc babci na emeryturze bedzie mozliwa jak corka bedzie miala 14 lat, to juz raczej zbędne. Samotnie wychowuje, kazde L4 to dla mnie ryzyko.

  • velluto

    Oceniono 12 razy 10

    Współczuję, ale też nie przesadzajmy - 12 latek może spokojnie zostać w domu sam o ile nie ma bardzo wysokiej gorączki. Jak jest zdrowy to nie ma obaw o otwarcie drzwi komuś obcemu? Jeśli mama martwi się czy zjadł posiłek to zawaliła gdzieś wcześniej kwestię samodzielności. Nie wspominając, że jeśli chore dziecko raz nie zje śniadania czy obiadu to naprawdę nic się nie stanie.

    Nie wierzę, że zwolnienia na dziecko są nadużywane - jeśli już matka wróciła do pracy, to znaczy, że jej pensja jest potrzebna, a potrącenie z tytułu L4 - odczuwalne dla kieszeni.

    Skoro pracodawcom tak przeszkadzają zwolnienia lekarskie - niech wprowadzą możliwość telepracy, w przypadku zawodów biurowych jest to łatwe a koszty niewielkie. Wtedy nie będą mieli problemu z absencją i nagromadzeniem zaległych zadań, a pracownik nie będzie tracić 20%.

  • aeromonas

    Oceniono 16 razy 10

    Zwolnienie lekarskie podczas choroby własnej lub dziecka jest prawem pracownika. Gdzie my w ogóle żyjemy???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX