Osiem błędów wychowawczych, które wszyscy popełniamy. Jak ich uniknąć i co robić w zamian?

Powtarzasz po dziesięć razy, prosisz spokojnie, kucasz, patrzysz w oczy - nic nie działa. Z bezradności krzyczysz, karzesz, przekupujesz, straszysz kątem. Dobry rodzic to taki, który nie ustaje w poszukiwaniach. Czy mądra dyscyplina istnieje?
Jak mądrze wychować dziecko Jak mądrze wychować dziecko fot: istockphoto

Alternatywy do utartych metod

Wszyscy, nie tylko dzieci, potrzebujemy mądrych reguł i zasad, którymi możemy się kierować. Poczucie, że świat jest przewidywalny i w miarę uporządkowany sprawia, że my czujemy się bezpiecznie, a dziecko dobrze się w nim rozwija.

Kiedy dziecko nie akceptuje zasad, które chcemy mu przekazać, uciekamy się do różnych metod wychowawczych i sztuczek. Jedne powtarzamy, bo sami tak zostaliśmy wychowani, inne stosujemy, bo tak wyczytaliśmy w poradnikach. Nie ma idealnych rodziców, tacy nie istnieją. Każdemu z nas zdarza się krzyknąć, niesłusznie ocenić dziecko, wymierzyć niesprawiedliwie karę, niefortunnie porównać dzieci do siebie.

Psychologowie podają alternatywy do nie zawsze działających, ale od pokoleń utartych metod wychowawczych. W sytuacjach trudnych i konfliktowych można sobie o nich przypomnieć i spróbować. Może akurat zadziałają.

Co zamiast kary? Dlaczego przekupstwo nie skutkuje? Jak mówić do dziecka bez powtarzania w kółko: "nie rób", "nie skacz", "nie rzucaj"? Dlaczego nie warto porównywać: "Zobacz jak twój brat pięknie je, a ty? >>>

Nie nagradzaj za złe zachowanie Nie nagradzaj za złe zachowanie fot: istockphoto

Lizak na uspokojenie? Co zamiast przekupywania

Jesteście w supermarkecie, ty musisz zrobić zakupy, dziecko się nudzi. Zaczyna biegać, krzyczeć. Dla świętego spokoju kupujesz lizaka, dajesz komórkę, dziecko przestaje ci przeszkadzać. Metodę "przekupstwa" stosujemy chyba wszyscy z prostej przyczyny. Ona po prostu zawsze działa. Dziecko zachęcone nagrodą, zazwyczaj szybko się wycisza.

Podczas gdy psychologowie nie są zgodni, czy manipulacja i przekupstwo to zawsze złe metody wychowawcze, nagradzanie w taki sposób za złe zachowanie to pomyłka. Nie ma nic złego w oferowaniu dziecku nagrody, ale tylko pod warunkiem, że ta nagroda nie jest pretekstem, by przerwać zachowanie dziecka, które uznajemy za nieodpowiednie.

"Przekupstwo" nie zawsze jest złe

Jak wynika z badania dr Lucy Cooke z University College w Londynie, dzieci, które dostawały nagrodę za zjedzenie jarzyn, zjadały ich więcej nawet długo po tym, gdy zaprzestano już "płacenia". Nagrodami były kolorowe naklejki i pochwały. Dr Cooke odradza jednak oferowania synowi czy córce słodyczy za zjedzenie szpinaku lub innego nielubianego warzywa - dzieci, które wzięły udział w badaniu, skupiały się na deserze, a nadal unikały zjadania warzyw. 

Czytaj więcej: Płacenie dziecku za posłuszeństwo - "przyjazna manipulacja" czy przekupstwo?

Co zamiast krzyku? Co zamiast krzyku? fot: istockphoto

Głośno, głośniej, najgłośniej. Co zamiast krzyku?

Każdemu zdarza się krzyknąć na dziecko. Kiedy podniesiony głos pomaga, a kiedy szkodzi? Adele Faber znana na całym świecie specjalistka w dziedzinie porozumiewania się rodziców z dziećmi, współautorka popularnych - również w Polsce - książek: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły", "Jak być rodzicem, jakim zawsze chciałeś być" na łamach "The Wall Street Journal" tłumaczyła, że nie każde nakrzyczenie na dziecko jest szkodliwe.

- Zwrócenie dziecku uwagi nieco bardziej stanowczym głosem nie wyrządzi krzywdy, ale pod warunkiem, że słowa rodzica nie oceniają dziecka. Kiedy powiemy nieco głośniej: "Zobacz, właśnie skończyłam myć podłogę w kuchni, a teraz jest cała pokryta błotem z twoich butów", to nie atakujemy bezpośrednio dziecka, zwracamy tylko uwagę na sytuację. Problem zaczyna się, kiedy podczas krzyku oceniamy dziecko słowami: "Ile ty masz lat?!", "Dzieci w twoim wieku tak się nie zachowują", "Zawsze robisz to źle", "Dlaczego nie możesz sobie tego zapamiętać?".

Więcej w artykule: Każdemu zdarza się krzyknąć na dziecko. Kiedy podniesiony głos pomaga, a kiedy szkodzi?

Nie sprzątaj za dziecko Nie sprzątaj za dziecko fot: istockphoto

"Daj, mama zapnie kurteczkę". "Daj, pomogę zawiązać buciki". Pozwól dziecku na samodzielność!

Mówimy: "posprzątaj swój pokój", "ubierz się", "zawiąż trzewiki", a potem...

Żeby było szybciej i dla własnej wygody sami sprzątamy rzeczy dziecka, a w szatni pomagamy zmienić byty, zapinamy kurtkę, wiążemy szalik, bo jesteśmy zmęczeni, spieszymy się, nie mamy czasu, żeby poczekać, aż dziecko zrobi to samo. Podczas gdy w wyjątkowych sytuacjach takie zachowanie ma swoje uzasadnienie, bo spieszymy się do lekarza na konkretną godzinę, to na dłuższą metę wyręczanie dzieci nie zda egzaminu.

To bardzo ważne, aby dziecko od małego miało poczucie obowiązku. Naukowcy z Journal of Child and Family Studies zaangażowali do badań 300 studentów. Zauważyli, że ci, których rodzice byli nadopiekuńczy, częściej borykali się ze stanami depresyjnymi, a także określali swoje życie jako "mało satysfakcjonujące".

Decydując za dziecko nawet w prostych sprawach wpływamy na obniżenie jego poczucia wartości. Malec rośnie w poczuciu, że nie jest zbyt mądry, aby samemu wyrażać opinie. Staje się człowiekiem bezwolnym, który nie jest w stanie samodzielnie budować swojej kariery, czy nawet życia prywatnego.

Co się dzieje z dzieckiem, które ciągle słyszy, jakie to jest niegrzeczne? Co się dzieje z dzieckiem, które ciągle słyszy, jakie to jest niegrzeczne? fot. Shutterstock

Zobacz jak siostra ładnie je. A ty?

Mając w domu więcej niż jedno dziecko wcale nie trudno o rzucone mimochodem: "Zobacz, brat już dawno w kurtce, a ty wciąż się ociągasz?" albo "Popatrz na siostrę, jak ładnie odrabia lekcje, bierz z niej przykład". Warto powstrzymywać się przed porównywaniem dzieci. To nie pomoże, nie zadziała, a zaszkodzi.

W książce A. Faber, E. Mazlish "Rodzeństwo bez rywalizacji. Jak pomóc własnym dzieciom żyć w zgodzie, by samemu żyć z godnością", czytamy:

Obojętnie, co chcesz powiedzieć dziecku, powiedz to wprost, bez odwoływania się do rodzeństwa. Opisuj, co widzisz. Opisuj, co ci się podoba albo co ci się nie podoba. Opisuj, co dziecko ma zrobić. Najważniejszą rzeczą jest skupienie się na zachowaniu tego jednego, jedynego dziecka. To, co robi lub czego nie robi jego brat, nie ma z nim nic wspólnego.
Jak pomóc dziecku pokonać lęk przed burzą? Jak pomóc dziecku pokonać lęk przed burzą? istockphoto

"Masz zakaz oglądania bajek". A może lepiej porozmawiać o konsekwencjach?

Zmęczenie, przeciążenie, brak czasu powodują, że w sytuacjach konfliktowych często od razu wybuchamy. Wydaje nam się, że jeśli nakrzyczymy na dziecko czy wymierzymy mu karę, sprawa będzie załatwiona. Tymczasem doświadczenie uczy, że warto szukać przyczyn trudnych dla nas zachowań dziecka.

Psycholog, Kinga Bujak Brodowicz z krakowskiego Centrum Dobrej Terapii tłumaczy, że kara, choć tak powszechna i chętnie stosowana, w odległej perspektywie jest nieskuteczna. Owszem - w danej chwili dziecko zaprzestanie zachowania jakiego mu zakazujemy, jakie staramy się powstrzymać. Kara nie daje jednak dziecku możliwości zrozumienia, co zrobiło źle. Przeanalizujmy to na przykładzie:

Nastolatek wraca trzy godziny spóźniony ze spotkania z rówieśnikami. Gdy rodzice starali się z nim skontaktować, jego telefon był wyłączony.

Matka zaczyna mówić:

KARA: Czyś Ty zwariował? Czy wiesz, która jest godzina? Ile razy mam ci powtarzać, żebyś patrzył na godzinę, jak wychodzisz! Tobie nie można wierzyć na słowo, przychodzisz trzy godziny po czasie! Czy Ty wiesz, jak ja się martwiłam? Gdzie Ty byłeś?! Milcz, jak do Ciebie mówię! Przez najbliższy miesiąc nigdzie nie wyjdziesz, będziesz siedział na tyłku w domu! Może następnym razem pomyślisz, zanim się spóźnisz. Marsz do pokoju!

KONSEKWENCJA: Wróciłeś trzy godziny po czasie (opisujemy rzeczywistość). Co się stało (otwarcie dialogu)? Chcę Ci ufać, chcę wierzyć w to, co mówisz, więc jak umawiasz się ze mną na określoną godzinę, bądź słowny (przywołanie zasad), a jeśli widzisz, że coś się zmienia w naszych ustaleniach, weź też pod uwagę mnie. Martwiłam się o Ciebie.

Kara zamyka dziecko w sobie, powoduje lęk, frustrację, niezrozumienie. Konsekwencja uczy, daje do myślenia, otwiera dialog. Więcej przykładów, kiedy konsekwencja ma większy sens niż kara tutaj 

W tekście "Empatia zamiast kary" przeczytacie opisy kilku przykładów z rodzinnego życia i poznacie propozycje radzenia sobie z nimi zamiast karania dziecka.

Mądre wychowanie: nie rzucaj słów na wiatr Mądre wychowanie: nie rzucaj słów na wiatr fot: istockphoto

Nie rzucaj słów na wiatr. Kiedy konsekwencja jest ważna

Ile razy zdarzyło wam się rzucić w nerwach: "Jak nie posprzątasz na biurku, nie pójdziesz na urodziny Antka"? I już kiedy wypowiadaliście te słowa, wiedzieliście, że to groźby bez podstaw, bo i prezent dla kolegi kupiony, i wasza obecność na urodzinach potwierdzona.

Dzieci traktują serio słowa wypowiadane przez rodziców. Dlatego zamiast straszyć, mówić słowa bez pokrycia, nadużywać zwrotu "nie pójdziesz", lepiej po prostu powiedzieć, czego oczekujemy od dziecka w danej chwili i dlaczego.

W tekście "Mądra dyscyplina" autorka namawia rodziców, aby zwracali uwagę na to, co mówią, chociażby po to, aby nie doszło do niezrozumiałych sytuacji.

Jeśli np. wpajacie dziecku, że nie wolno mu wspinać się na parapet, a potem sami go na nim sadzacie, nie oczekujcie, że maluch będzie traktować wasze słowa poważnie.

Więcej w tekście: Mądra dyscyplina

Zamiast ciągle zakazywać, wyjaśnij Zamiast ciągle zakazywać, wyjaśnij fot. Shutterstock

Za dużo "nie". Lepiej nazywaj to czego oczekujesz od dziecka

Ile razy dziennie mówisz: "przestań", "nie rób tego", "nie dotykaj", "nie wolno", "nie biegaj", "nie krzycz". Często? Może czas spróbować komunikować się z dzieckiem w sposób pozytywny? Spróbuj powiedzieć, nie czego dziecko ma nie robić, lecz to, co dziecko ma właśnie zrobić. Oto kilka przykładów:

Zamiast "nie chodź po stole", powiedz: "chodź po podłodze"

Zamiast "nie krzycz", powiedz "mów ciszej"

Zamiast "nie biegaj", powiedz "idź wolniej"

Po co to wszystko? Aby w jasny i klarowny sposób wyrazić dokładnie to, czego od dziecka oczekujesz w konkretnym momencie.

Kilkulatek jest pełen energii i nie znosi bezczynności. Dlatego ciężko mu stosować się do zakazów. Łatwiej mu przyjąć przekaz pozytywny. Dlatego od zakazu "Nie rzucaj skórki od banana na chodnik" skuteczniejsza będzie prośba: "Wrzuć skórkę do tego czerwonego kosza na śmieci". Zamiast "Nie wolno zostawiać zabawek na podłodze!", lepiej powiedzieć: "Połóż samochodzik na półce, bo ktoś mógłby na niego niechcący nadepnąć".

Francja zakazuje klapsów. W Polsce zakaz bicia dzieci obowiązuje od 2010 roku Francja zakazuje klapsów. W Polsce zakaz bicia dzieci obowiązuje od 2010 roku fot: istockphoto

Klapsy. Po prostu z nich zrezygnuj

Klaps pomaga rodzicom jedynie rozładować nerwy, wyrzucić z siebie złość. Dziecku nie daje nic. Przeciwnie. Bity maluch czuje ból, strach, złość, upokorzenie. Nie uczy się, jak należy postępować, uczy się jedynie, że można stosować przemoc i silniejszy może bić słabszego. Z czasem może stać się pasywny i unikać wszelkich sytuacji, które mogą nieść za sobą ryzyko, że dostanie lanie.

Powinno cię również zainteresować: "Mamy małą tolerancję na indywidualność dziecka. Chcielibyśmy, żeby wszystkie dzieci były pod linijkę" [ROZMOWA]

Komentarze (16)
Osiem błędów wychowawczych, które wszyscy popełniamy. Jak ich uniknąć i co robić w zamian?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • andrutos

    Oceniono 11 razy 9

    To są bardzo dobre porady. Hejtującym powiem tylko, żeby sobie zamienili w tych wszystkich opisywanych sytuacjach osoby z rodzica na szefa a z dziecka na pracownika. Jako dorośli nie powinniśmy zgadzać się na mobbing, bicie i wrzaski. Nie uczmy dzieci tego, że jest to normalne w międzyludzkich relacjach. Jako rodzic wiem, że nie jest to łatwe, ale na pewno tak trzeba i warto.

  • agisk

    Oceniono 12 razy 6

    Skąd te negatywne komentarze? Zwracanie się do dziecka z kulturą i szacunkiem sprawia, że dla dziecka jest to naturalne i ono również tak traktuje rodzica.

  • ucan2

    Oceniono 5 razy 5

    Dla zwolenników karania i klapsów. Dzieci to są ludzie i mają prawo do szacunku, dialogu, tłumaczenia, słuchania. Ilość wpisów pochwalających przemoc (klaps jest przemocą) jest przerażająca.

  • qlll

    Oceniono 9 razy 1

    Z coraz większym przerażeniem patrzę w jakim kierunku ten świat podąża. Ludzie, dzieci to nie "święte krowy" oderwane od reszty świata. Szybko dorastają i staja się dorosłymi takimi jak je wychowamy i przystosujemy do bycia dorosłym. Niestety świat dorosłych jest okrutny i w trosce o nasze dzieci należy je do tego możliwie jak najlepiej przystosować. Muszą być nauczone radzić sobie ze stresem, presją, rywalizacją. Umieć sobie radzić bez rodziców. Rozumieć, że spotkają różnych ludzi i nawet jak ktoś im się nie będzie się podobał to muszą umieć z takimi osobami rozmawiać. Muszą umieć dostosować się do wielu norm panujących w społeczeństwie i pracy oraz, że każdne ich zachowanie może rodzić reakcję otoczenia i nawet głupi uśmiech na ulicy do obcej osoby może spowodować że "dostaną w gębę". Jak tego wszystkiego chcecie ich nauczyć trzymając pod kloszem i stosując się do tych bzdurnych poradników ?

  • gabon77

    Oceniono 6 razy 0

    jak bym miał słuchać psychologów to mój dzieciak pewnie wyrósłby na samolubnego narcyza uważającego ,że świat kręci się wokół niego i wszystko mu się należy

  • Oceniono 4 razy -2

    Raz dostałem od ojca pasem. I chwała mu za to, bo było to po tym, jak praktycznie zaginałem na cały dzień w okolicach jeziora i lasu, zimą, więc pewnie normalny rodzic siwieje w takich okolicznościach - czego ja naturalnie nie rozumiałem. Dostałem w tyłek - i od tej pory pamiętam już doskonale: rodzice martwią się o dzieci. Gdyby mi to powtarzali, ot tak, pewnie długo bym nie przyjmował do wiadomości tego nudnego gadania. A pas, raz jeden użyty, pewnie z większą traumą dla taty niż dla mnie - zdziałał cudo. Serio. Ile razy potem miałem wleźć na drzewo czy na inny sposób zaryzykować swym młodym życiem - brałem pod uwagę, że jak sobie skręcę kark, to pies mnie trącał, ale staruszkowie przeżyją tragedię.
    Dlatego żaden psycholog świata, sorry psychologowie, nie wmówi mi, że bicie nigdy nie jest dobre.

  • engine8

    Oceniono 18 razy -2

    Tzn jak porownamy pokolenia Baby boomers (1946- 1964) ktore bylo pokoleniem wychwanym na zakazach i klapsach z pokoleniem Millennials (1981 -2000) ktorym wszytko bylo wolno to widac pozytywne skutki w zakresie relacjimiedzyludzkich, zycia rodzinnego, socjalnego , ogolnego poziomu zadowolenia z zycia . itp?

  • agak23

    Oceniono 10 razy -4

    "Klaps dziecku nie daje nic. Przeciwnie. Bity maluch czuje ból, strach, złość, upokorzenie. Nie uczy się, jak należy postępować, uczy się jedynie, że można stosować przemoc i silniejszy może bić słabszego." Bzdura. Uczy, że niektórych rzeczy jednak nie można robić. Nawet przez przekorę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX